O ograniczeniach i wolności z psychologiem Miłoszem Brzezińskim rozmawia Grzegorz Urbański z Volvo Firma Karlik.



Grzegorz Urbański: Zacznijmy nieco filozoficznie: od jakiej prędkości na drodze zaczyna się wolność?

Miłosz Brzeziński: Wypada zacząć od tego, że poruszające jest, iż zaczynamy rozmowę w gruncie rzeczy biznesową od tak głębokiego zejścia. Dziękuję. Postaram się nie zmarnotrawić okazji do odpowiedzi. Zapytałeś bowiem o jedną z kluczowych wartości myślenia liberalnego i to jest tym samym odpowiedź na Twoje pytanie. Im dalej w myślenie liberalne, tym mniej mówienia mi co mam robić. Tylko fizyka ogranicza mój wybór, a prędkość aut powinna iść w górę wraz z rozwojem technologicznym. Na pewno zaś się nie „cofać”. Drugą ważną kwestią jest to, że podpiąłeś w ogóle ten temat pod wartości. Od razu utrudnia nam to zadanie, ponieważ wartości nie da się negocjować. Ale spróbujmy przycisnąć jedną wartość inną. Co z wartością nieszkodzenia innym? Która ważniejsza? Tu odpowiedź jest akurat prosta: nasza wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się cudza wolność. Czyli odpowiadając na twoje pytanie wolność na drodze zaczyna się od takiej prędkości, w której ciągle masz szansę ponieść odpowiedzialność za swoje działania.



G.U.: Firma Volvo Cars dotrzymała obietnicy złożonej w ubiegłym roku: wszystkie samochody produkowane od maja 2020 mają elektronicznie ograniczoną prędkość maksymalną do 180 km/h. To działanie, bardziej radykalne niż prawo wielu krajów, jest elementem szerszej strategii. Jest nią walka o ograniczenie śmiertelnych ofiar wypadków drogowych oraz ciężko rannych do zera. Czy ludzie lubią ograniczenia wolności?

M.B.: Rozumiem, że jest to pytanie retoryczne. Wolność jest tematem wielu rozpraw filozoficznych i nie wchodźmy za głęboko, bo dojdziemy do wniosku, że nigdy nie jesteśmy do końca wolni. Nawet wolny rynek nie jest wolny, bo nie wszystkim wolno handlować. Na przykład ludźmi czy organami. W tym przypadku jednak nie powinniśmy się trzymać wolności, bo jak sam zauważyłeś, postęp Volvo nie ma z tym nic wspólnego. Ma za to z tym, że statystyki wykazały, iż powyżej pewnej prędkości układ nerwowy człowieka jest kompletnie bezradny wobec wydarzeń na normalnej drodze, gdyż jest za wolny. Podobnie układ kostny nie powstał do takich przeciążeń, a nie potrafimy go wzmocnić póki co wynalazkami z kabiny w każdym samochodzie. Postawienie stopu na „budziku” w samochodzie jest więc naturalną konsekwencją wiedzy, o którą zmądrzeliśmy latami zbierając dane. Po wprowadzeniu trzypunktowych pasów bezpieczeństwa markę Volvo także spotkała powszechna krytyka. Od tamtej pory rozwiązanie to uratowało ponad milion istnień ludzkich.



G.U.: Czy znasz przykłady na to, że pomysły, które zmieniają świat, często są tymi najbardziej kontrowersyjnymi?

M.B.: Dobre pytanie, bo przecież nie raz już tak było. I nie raz tak będzie. Zaczynaliśmy od papierosów dla dzieci i dorosłych. Jeszcze w latach 60 palenie oficjalnie polecali lekarze. Zaczynaliśmy od pewności, że handel ludźmi to super pomysł. Zaczynaliśmy od sprzedawania morfiny bez recepty. Od nakazywania górnikom pracy bez maseczek, bo pomimo jasnych korelacji chorób płuc, rzadko który chłop z kopalni dożywał 50 roku życia. Eksperymenty medyczne na szympansach – dane pokazały, że nie mają żadnego przełożenia na ludzi. Statystyki to wszystko zmieniły, wnioski były jasne i pojawiły się regulacje. Takich przypadków jest masa. Oczywiście mamy także i odwrotne przykłady, że zaczynaliśmy zbyt restrykcyjnie. Na przykład aspiryna była z początku na receptę. Coca cola też (choć jej skład był wtedy inny). Wszystko to jednak dane, a nie ideologiczne debaty i mówienie, jak podpity wujek na weselu: „Ja to czuję, że jeszcze dam radę pokierować autkiem. Gdzie są kluczyki?”. Wszyscy widzą, że on nie da rady, ale on sam dowie się o tym ostatni (albo i nie). Statystyki mówią wprost: większość kierowców uważa, że jeździ lepiej, niż reszta. Niestety, w przypadku większości umiejętności drogowe są takie same przez całe życie, bo się ich nie trenuje, tylko podróżuje, i to najczęściej tymi samymi trasami. Same wyjeżdżone kilometry nie robią z nas rajdowców. Jeżdżenie, to nie trening. Warto więc się uspokoić i spojrzeć na siebie rozsądniej. Wiele zmian jeszcze przed nami i wywołają one niejednego focha. Zapewne Internet zostanie zmieniony tak, by w ogóle nie był anonimowy. To także był zły pomysł. A wracając do branży – nasz układ nerwowy jest tak potwornie bezradny, kiedy tylko zwiększa się prędkość „przewijania” rzeczywistości przed oczami, że już planuje się, że gdy tylko autonomiczne pojazdy staną się sprawniejsze, a drogi przystosowane po prostu zakaże się samochodom kierowanym przez ludzi wjazdu na autostradę. Wtedy może wrócimy do wielkich prędkości, bo dla komputera ogarnąć taką prędkość to nie kłopot. Na sam koniec jeszcze jedna statystyka: każdy kto policzył o ile szybciej się dojeżdża jadąc 220, niż 180 nawet pewnie poważnie nie traktuje pewnie naszej rozmowy.



G.U.: Co powinno się zadziać, by kierowcy byli w stanie zaakceptować takie ograniczenia?

M.B.: Wydaje mi się, że oprócz danych, które mamy i które warto przypominać, warto podczepić ów fakt pod inną wartość. Niekrzywdzenia na przykład. Odpowiedzialności. Dlatego twoje pierwsze pytanie było tak celne. To nie ma nic wspólnego z wolnością. Prędkości samochodowe są daleko poza granicami rozsądku, możliwości układu nerwowego i poza granicami wolności innych użytkowników drogi. Nie mamy pretensji, że cisza nocna w bloku jest ograniczeniem naszej wolności, prawda?



G.U.: Czy Twoim zdaniem te argumenty wystarczają, by Klienci ponownie zaufali odważnej decyzji Volvo?

M.B.: Moim zdaniem porządnemu człowiekowi wystarczają. Rozsądnemu też.


Volvo Cars jest pierwszym producentem na świecie, który wprowadził do seryjnej produkcji trzypunktowe pasy bezpieczeństwa. Firma za darmo udostępniła ten patent innym producentom. Do dziś pasy ocaliły ponad milion istnień.


Przedstawiciele Volvo Cars twierdzą, że da się ograniczyć liczbę ofiar wypadków poprzez wspólne działania producentów aut. Jednym z takich kroków jest dobrowolne ograniczenie prędkości maksymalnej przez Volvo do 180 km/h.


Wprowadzenie do aut kamer monitorujących aktywność oczu kierowcy to kolejny krok zwiększający bezpieczeństwo na drodze. W przypadku wykrycia jego nietrzeźwości, braku przytomności, czy zaburzonej koncentracji (zbyt mocne leki, zaśnięcie, inne okoliczności) takie systemy mogą interweniować.


W 2019 roku w wypadkach drogowych w Polsce zginęło ponad 2900 osób. Większość śmiertelnych wypadków powodują kierowcy, którzy nie ustąpili pierwszeństwa oraz którzy jechali zbyt szybko.



    Skontaktujemy się z Tobą

    Masz pytanie? Wypełnij poniższy formularz, skontaktujemy się z Tobą najszybciej jak to będzie możliwe.

    Imię i nazwisko (wymagane)

    Adres email (wymagane)

    Telefon (wymagane)

    Temat (wymagane)