Łukasz Kubot to pierwszy Polak, który został zwycięzcą legendarnego Wimbledonu. Od lat znajduje się w czołówce najlepszych tenisistów na świecie. W czym tkwi sekret jego wysokiej formy sportowej? Dlaczego, my kibice, wciąż wierzymy, że tego 37-latka nadal stać na osiąganie świetnych wyników i zwyciężanie w najbardziej prestiżowych turniejach tenisowych? Spędziliśmy z Łukaszem jeden dzień, by sprawdzić jak żyje, jakie ma rytuały, co jada na śniadania, w jaki sposób najlepiej się relaksuje oraz jak dba o umysł i ciało, by wciąż zajmować najlepsze miejsca w tenisowych rankingach.



#PORANKI

Budzę się zazwyczaj między 6:30 a 7:00. Dzień zaczynam od wypicia wody, zwykle od pół do jednego litra. Zanim położę się spać, przygotowuję butelkę wody, która o poranku ma mnie pobudzić do działania. Kolejnym etapem jest aktywność fizyczna. Forma ruchu, na jaką danego dnia się zdecyduję zależy od miejsca, w którym przebywam: raz jest to trucht, innym razem joga, a gdy mam taką możliwość korzystam z hotelowego basenu. Mój poranny rozruch nie jest precyzyjnie określony, zależy mi na rozgrzaniu mięśni, zwykle poświęcam na taką aktywność około pół godziny. Później tylko szybka kąpiel i wybieram się na śniadanie.



#DIETA

Śniadanie to dla mnie zdecydowanie najważniejszy posiłek dnia, a świadczy o tym choćby fakt, że zajmuje mi około godziny. To co zjem rano wpływa na jakość mojego treningu, więc staram się tutaj nie robić większych odstępstw. W związku z tym, że zdiagnozowano u mnie nietolerancję laktozy i glutenu, na śniadanie zjadam bardzo dużą ilość owoców, uzupełniając je płatkami kukurydzianymi, waflami ryżowymi, orzechami i nasionami słonecznika. Gdy wybieram się na trening, zawsze staram się mieć w torbie kilka bananów, które są świetnym źródłem energii. Dość nowym rytuałem w mojej porannej diecie jest podwójne espresso. Kiedyś w ogóle nie piłem kawy, ale przekonał mnie do niej Marcelo Melo, mój partner z kortu, który jest Brazylijczykiem i teraz, gdy spotykamy się na turniejach, czy razem trenujemy, potrafimy wypić nawet po trzy espresso w ciągu dnia.



#SUPLEMENTY

Gdy naprzeciw siebie staje dwóch podobnie wytrenowanych sportowców o podobnych predyspozycjach, to o zwycięstwie decydują detale. Oczywiście nie ma szans na prawdziwy sukces bez wielu wyrzeczeń i ciężkiej pracy. Jestem już doświadczonym sportowcem i potrafię ocenić, co jest moją mocną stroną, a gdzie jest jeszcze potencjał do wykorzystania. Ciągle mam w sobie głód zwycięstw, więc szukam sposobów, by odnosić ich jak najwięcej. Wraz z moimi trenerami postanowiliśmy zadbać o te detale i poszukać suplementów diety, które będą dla mnie optymalne. Można powiedzieć, że w związku z tym, że nie znalazłem na rynku odpowiednich suplementów, stworzyłem własne i stałem się współzałożycielem marki Puromedica, która proponuje unikatowe formuły minerałów rozpuszczonych w oczyszczonej wodzie. Zawsze mam ze sobą magnez, cynk i selen w formie płynnej, które zażywam codziennie, nawet w trakcie meczów.



#TRENING TENISOWY

Po śniadaniu jest czas na krótką przerwę, często po powrocie do pokoju hotelowego układam plan dnia, a następnie przygotowuję się do treningu tenisowego. Zanim jednak rozpocznę, udaję się na konsultację do fizjoterapeuty i korzystam z terapii manualnej, która przygotowuje moje ciało do wysiłku fizycznego. Następnie robię rozgrzewkę i rozpoczynam trening na korcie. W okresie przygotowawczym do turniejów mam dwa treningi dziennie. Jeden z nich jest indywidualny z moim trenerem, drugi z partnerem deblowym, wtedy ćwiczymy różne warianty wspólnej gry lub gramy sparing, ale nie zdradzę kto częściej wygrywa… Mogę zdradzić, że oba treningi trwają 1,5 h. Natomiast w trakcie turnieju mamy jeden trening tenisowy, który skrócony jest do 1 h, a pozostały czas przeznaczam na odnowę biologiczną, pracę z fizjoterapeutą oraz omówienie z Marcelo i trenerami ostatniego rozegranego meczu, a także taktyki na następny mecz. Ponadto gdy kończą się turnieje i wracam do kraju,  korzystam ze stałego wsparcia osteopaty i kinezjologa.



#TRENING MENTALNY

Obecnie bez treningu mentalnego trudno osiągnąć sportowy sukces. Ja również z niego korzystam, choć nie mam zaplanowanych regularnych sesji z terapeutą. Bazuję na już wyćwiczonych mechanizmach, które pomagają mi się uspokoić oraz odnaleźć odpowiednie skupienie. Dla mnie to szczególnie ważne krótko po dotarciu na turniej, bo wtedy najczęściej pojawia się adrenalina i stres. Staram się wówczas skupić na sobie i moich umiejętnościach i odizolować od przeciwników i atmosfery bezpośredniej rywalizacji. Kiedy czuję się już odpowiednio wyciszony, wtedy łatwiej potrafię zwizualizować turniej i stworzyć strategię, która ma poprowadzić do zwycięstwa. Znam wielu czołowych tenisistów świata i ich relaksacyjne rytuały. Niektórzy lubią czytać książki, inni słuchają relaksacyjnej muzyki, dla mnie nie ma nic lepszego od15-minutowego spaceru.



#PODRÓŻE

Wiele podróżuję po świecie i bardzo dużo czasu spędzam w samolocie. Dla  osoby  o tak wysokim wzroście jak ja, długie loty to zawsze spore obciążenie, głównie dla kręgosłupa, ze względu na długi czas spędzony w pozycji siedzącej. Dlatego, o ile to możliwe, staram się wybierać na turnieje z odpowiednim wyprzedzeniem, by mieć czas na doprowadzenie mojego organizmu do optymalnej formy fizycznej. Gdy gram w Europie, wtedy z wielką przyjemnością wsiadam do mojego Volvo XC90, największego SUV-a Volvo, w którym czuję się jak w domu. Jego wielkość powoduje, że mogę swobodnie zapakować wszystkie walizki, a nie mam ich mało. Musi się oczywiście znaleźć miejsce na materac, na którym śpię w hotelach. Choć fotele w Volvo są bardzo wygodne to dodatkowo wkładam na oparcie specjalny materac, który zapewnia jeszcze większy komfort mojemu kręgosłupowi. Podróże samochodem to dla mnie wielka przyjemność, a model którym jeżdżę nie tylko jest komfortowy i bezpieczny, ale także wyposażony w znakomity system nagłośnieniowy. Pewnie niewiele osób zna mnie z tej strony, ale bardzo lubię w trakcie podróżowania słuchać polskiej muzyki i głośno śpiewać.



#SEN

Dobra jakość snu to dla mnie podstawa. Nie mogę sobie pozwolić na poranne problemy, takie jak ból kręgosłupa czy napięcia związane ze źle dobranym materacem. Nie zawsze mam wpływ na miejsce, w którym przyjdzie mi nocować. Zdarzają się sytuacje, że hotelowe materace są zbyt miękkie, a czasami łóżka po prostu są za krótkie. Długo zastanawiałem się jak zadbać o odpowiednią regenerację po wyczerpującym dniu i znalazłem rozwiązanie. Od pewnego czasu do hoteli przyjeżdżam za swoim składanym materacem i to właśnie na nim śpię. Można zażartować, że na łóżku hotelowym nocują moje rakiety tenisowe, buty i ubrania, a ja rozkładam materac i śpię na podłodze. Dzięki temu mój organizm nie czuje różnicy między jednym pobytem hotelowym, a drugim. Ten materac zapewnia mi wygodę snu przez 6-7h, czyli tyle, ile potrzebuję.