W kawie nie chodzi o ekstrema. Gdy kwaśna – wykrzywia twarz. Gdy za gorzka – zniechęca do dalszego picia. Gdy zbyt mleczna – pozostawia niedosyt. Sztuką jest zachować równowagę i sprawić, że espresso i mleko w zupełności wystarczają. Brzmi to jak życiowa rada. Co się za nią kryje?


 


Świadome pozyskiwanie.

Wybór surowych ziaren kawy wydaje się być czarną magią, gdy przyglądamy się temu z boku. Ich zdjęcia schodzą na drugi plan. Decyzje opieramy na parametrach takich jak: wysokość uprawy (uważa się, że im wyżej, tym lepiej), metoda obróbki (sucha, mokra lub honey), data zbioru. Roaster, czyli osoba, która wypala kawę, jest w stanie dopasować metodę palenia na ich podstawie – dlatego świadomość tych informacji jest bardzo istotna w całym procesie.


Lekcja uważności.

Wszystko zaczyna się w piecu. Tam surowemu ziarnu nadajemy brązowy kolor, smak, który znamy z kawiarni i aromat nie do podrobienia. Świadomość procesu palenia i uwaga mu poświęcana pozwala nam uchwycić to, co w kawie najlepsze. Równowagę. Osiągamy ją przez ciągłe obserwowanie i reagowanie na bodźce zewnętrzne. Wszystko się liczy – temperatura, wilgotność powietrza, jego ciśnienie. Są to parametry, które podczas procesu palenia ciągle się zmieniają.

 


Balans.

Każde szkolenie w palarni zaczynamy od wyjaśnienia czym jest balans w kawie. Jego świadomość jest niezbędna do przygotowania poprawnego espresso. Słodycz, gorycz, kwasowość – są to elementy składowe. Każdy z nich istotny. Brak równowagi między nimi sprawia, że wypicie filiżanki espresso staje się wyzwaniem. A nie o to przecież chodzi w kawie.


Mleczne wyzwanie.

Piana z bąblami mleka na cappuccino to błąd. Wielu o tym nie wie, część słyszała, ale nie wierzy, że da się inaczej. Część robi to dobrze. Pienienie mleka to nie lada wyzwanie – ciągłe kontrolowanie temperatury, konsystencji i objętości przy ograniczonym czasie. Nie ma miejsca na błędy. Precyzja i uwaga.



Spotkania.

Można odnieść wrażenie, że kawa została stworzona, by towarzyszyć spotkaniom. Sami każde spotkanie w palarni zaczynamy od dzbanka świeżo palonej kawy. Codziennie odwiedzają nas nasi klienci, których szkolimy z wiedzy kawowej, którzy przyjeżdżają po swoje zamówienia, bądź worki po kawie (rozdawaliśmy je jako materiał na ozdoby DIY na święta), albo po prostu napić się z nami małej czarnej.

fika kawa


Lokalna palarnia.

Jesteśmy mocno związani z lokalną społecznością. Kontakty z naszymi klientami oraz wizyty w kawiarniach i restauracjach to momenty, w których widzimy efekty naszej pracy. Codziennie przekładamy standardy kaw speciality (segment kaw najwyższej jakości) na nasz produkt. Dbamy o to, by kawa zawsze była świeża, sprawdzamy każdy wypał pod względem jego jakości i własnoręcznie pakujemy kawę do paczek. Jesteśmy manufakturą.


 


Fika.

‘Cappuccino’ w palarni to słowo klucz. Jego przygotowanie i picie jest dla nas swojego rodzaju rytuałem, którego nie nadużywamy. Zbieramy się przy ekspresie, rozmawiamy, korzystamy z chwili, odpoczywamy. Cappuccino nadaje się do tego idealnie – nie za duże, nie za małe. W sam raz.